Odcinek 19 – warsztaty „Zrób to sam 2.0”

Kilka ostatnich dni spędziłem w Kwilnie koło Łodzi w Cohabitat Hackerspace, gdzie odbywały się (a w zasadzie trwają, bo skończą się dopiero jutro) warsztaty budowlane „Zrób to sam 2.0”.

W trakcie warsztatów powstają m.in.:

  • ścianka i cały domek z glino-słomy (strawbale),
  • ścianka z gliny lekkiej,
  • ścianka z polan (cordwood),
  • kolektor powietrzny do ogrzewania,
  • kolektor wodny do przygotowania ciepłej wody użytkowej.

Na działce od poprzedniego odcinka byłem już kilka razy i mam trochę materiału wideo. Mimo to, chciałem dziś pokazać wyłącznie materiał nagrany w czasie warsztatów.

Na warsztatach przyjrzałem się też toaletom kompostującym. Toalety, które zbudowano na potrzeby warsztatów, wyposażono w fajny separator części ciekłej od części gęstej. Ja to chciałem u siebie na działce rozwiązać zupełnie inaczej, ale rozważam kupienie takiego elementu, by sprawę znacznie uprościć.

Ponieważ już raz byłem na warsztatach poświęconych wyłącznie budowie z gliny i słomy (odcinek 7 serialu), koncentrowałem się na innych zespołach, w szczególności na kolektorach powietrznym i wodnym, oraz ściance z cordwood i gliny lekkiej.

Wpis w kategorii serial, opublikowany przez Krzysztof Lis w dniu 18.08.2012.
Hasła tematyczne: ,

12 komentarzy do wpisu “Odcinek 19 – warsztaty „Zrób to sam 2.0””

  1. meme pisze:

    Nieco chaotyczny ten filmik

  2. Krzysztof Lis pisze:

    @meme: co masz na myśli?

  3. ujemny pisze:

    Widzę, że Grzesiek zrobił upgrade obudowy tego kolektora powietrznego.
    Czy w środku były puszki czy tylko samo szkło i na dni ciemna mata wełniana.

    A ten absorger t ow sumie co ma absorbować?
    Ciepło i ma je oddać wodzie?
    Jakie to ma parametry?

  4. Krzysztof Lis pisze:

    @ujemny: w środku u niego był absorber z siatki, chyba stalowej, pomalowanej na czarno. Drugą częścią absorbera była pomalowana na czarno mata z wełny mineralnej (to była jakaś mata z folią aluminiową). Puszek już w tej wersji w ogóle nie było. I to jest kolektor powietrzny, w normalnych warunkach pracy w środku nie ma wody (chyba, że przecieka 😉 ).

  5. Rafkoo pisze:

    To rozwiązanie separowania guana od mocznika było przedstawione w knidze „The humanure handbook”, której lekturę proponowałem Ci w komentarzach pod poprzednim wpisem.

  6. Krzysztof Lis pisze:

    @Rafkoo: wiem, książkę czytałem, separowanie też planowałem zastosować u siebie — ale tu zachwyciła mnie ta „wkładka” do toalety, która ten problem załatwia. Chyba sobie taką kupię…

  7. Czytelnik pisze:

    Taka wkładka niestety trochę kosztuje:
    http://littlehouse.co/shop/separett-privy-500/
    No, ale jak ktoś zacznie w Polsce masową produkcję, to może potanieje…

    Ja mam natomiast następujące pytania do autora wpisu:
    1. O ile dobrze zrozumiałem do reakcji w pryzmie kompostowej doprowadzone zostały odchody, które pod wpływem promieni słonecznych i powietrza dały energię do podgrzania wody użytkowej.
    Jakie przy tym były parametry: temperatura, wilgotność, nasłonecznienie – ile kompostu i jak długo odkładanego zostało poddane reakcji oraz ile wody udało się podgrzać? Ile musiałby pracować kolektor słoneczny na takie efekty?
    2. Czy kolektor powietrzny będzie dawał jakieś pozytywne efekty cieplne przy siarczystych mrozach i bezchmurnym niebie z ostrym słońcem, gdy nadejdzie syberyjski wyż?
    3. Czy zamiast robienia kolektora wodnego w pokazany na filmiku sposób, nie lepiej po prostu rozwinąć kilkadziesiąt metrów czarnego węża na dachu? Przy dobrym słońcu jak taki leży na trawie w ogrodzie to już koło 13 woda znajdująca się w wężu parzy. Ma więc spokojnie ponad 50 stopni…

  8. Krzysztof Lis pisze:

    @Czytelnik: nie, pryzma kompostowa zbudowana została wcześniej z jakichś innych biodegradowalnych odpadów (nie wiem, czy nie z udziałem obornika przypadkiem), w środku ułożono wąż ogrodowy w spiralę. Normalnie zachodzący w środku proces tlenowego kompostowania odbywa się zawsze z wytwarzaniem pewnych ilości ciepła. Działanie słońca nie jest potrzebne.

    Jeśli chodzi o kolektor powietrzny, to nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. JAKIEŚ efekty będzie dawać na pewno, ale jakie dokładnie, nie wiem.

    Jeśli „lepiej” oznacza „z większą wydajnością”, to na pewno wyższą temperaturę ciepłej wody da kolektor w obudowie, choćby był z węża ogrodowego. Jeśli „lepiej” oznacza „taniej”, to prawdopodobnie masz rację. 🙂

  9. Czytelnik pisze:

    Szkoda, że mój dziadek lat temu kilkadziesiąt nie wpadł na to, żeby całą „produkcję” z obory najpierw wykorzystywać do podgrzewania wody, a dopiero potem wyrzucać na pole…

    O ile dobrze więc rozumiem, gdyby mieć toaletę kompostującą z jednym dla całego domu, centralnym zbiornikiem ‚paliwa’ z płaszczem wodnym, to z tego mielibyśmy ciepłą wodę nawet zimą, niezależnie od tego, czy jest słonecznie, czy pochmurnie, a liczyłoby się tylko, na ile efektywnie dostarczamy do układu tlen?

    Z tym „lepiej” i „taniej” to jest bardzo istotna sprawa. Trzebaby poczynić obliczenie, dla obu inwestycji, jaką będą miały stopę zwrotu. No, ale najlepiej brać to, co nic nie kosztuje, a leży i tylko miejsce zabiera…

    W moim przypadku, jeśli mam w domu taki stary, pamiętający wiele budów, ale cały czas solidny i szczelny wąż, to jego zagospodarowanie właściwie nie rodzi żadnych kosztów ‚sklepowych’, a rurki jednak trochę kosztują…
    Ale nie oznacza to, że gdzieś w komórce nie znajdzie się trochę desek i starych okien. Czyli można zrobić układ pośredni – wąż w szklarni 🙂

    Pytanie teraz co dalej…
    Zakładając, że na jeden prysznic potrzeba 50 litrów wody, a w domu są 4 osoby, to jak przygotować te 200 litrów…
    Przyjmując, że ten wąż ma średnicę cala, to wyjdzie pole jakieś 5 cm2. Przy długości węża 50 metrów, to o ile dobrze liczę, będzie 25 litrów wody, czyli na pół jednej kąpieli…
    Wobec powyższego chyba trzebaby zainstalować jakiś ‚myślący’ termostat, w powiązaniu z ‚czymś’ działającym, jak pływak przy spłuczce sedesowej, żeby, gdy tylko woda w wężu się nagrzeje, została oddana, aby na jej miejsce dolać nowej, zimnej wody…
    A tę ciepłą wodę to przechowywać trzebaby zapewne w dobrze zaizolowanym buforze ciepła?

  10. Krzysztof Lis pisze:

    @Czytelnik: nie da się tak powiedzieć. Jean Pain wykorzystywał we Francji sporą pryzmę kompostową do podgrzewania wody, ale na wsad do pryzmy wykorzystywał spore ilości drewna. Sam wsad z toalety kompostującej to zdecydowanie za mało, by wytworzyć odpowiednie ilości ciepła.

    Koszt materiałów do kolektora wodnego, jaki zbudowaliśmy na warsztatach (rurki, blacha, cyna, gaz do palnika lutowniczego) jest rzędu 320 PLN. Plus okno i drewno na obudowę. Moim zdaniem to nie za wiele.

    Ograniczeniem węża jest właśnie jego pojemność, dlatego taki układ powinien pracować raczej jako przepływowy — czyli nagrzewać wodę w zewnętrznym, zaizolowanym zbiorniku. To znacznie by zwiększyło uzyski.

  11. Krzysztof pisze:

    Momentami, oglądając film, zda się jakbym jakowyś żywot ludności w jednym z grodów króla Popiela oglądał 😉

    Takie obrazy uświadamiają jakże wspaniale można korzystać z natury w o wiele bardziej szeroki sposób niż robi się to na co dzień. Fajna sprawa 🙂

    Co zasilał ten wiatraczek?

  12. Krzysztof Lis pisze:

    @Krzysztof: wiatraczek zasilał lampkę LED, bo i jego moc była niewielka.

Pozostaw komentarz