Odcinek 20 – ściany domku według nowej koncepcji

Planem minimum na ten rok było (czy w zasadzie jest) doprowadzenie domku gospodarczego do stanu surowego zamkniętego. Czyli komplet ścian, okien, drzwi, itd.

Tak mi się jednak życiowe obowiązki poukładały, że nie byłem w stanie spędzić na działce 2-3 tygodni jednym ciągiem, by móc wymurować ściany z kostek słomy, a później je otynkować gliną. Dlatego odpuściłem tę koncepcję i zdecydowałem się na coś innego.

A co konkretnie, to już zobaczycie w poniższym filmie. 🙂 A jak wolicie poczytać, to pod filmem jest transkrypcja.

Transkrypcja

Poprzedni odcinek serialu zawierał odcinek nagrany z warsztatów budowy różnych ciekawych rzeczy. Teraz nagrałem baczki, w których ładnie zbiera się woda, która z czasem robi się zielona i mulista.

Początek sierpnia, bo wtedy były nagrywane te ujęcia, to moment, w którym na kilku śliwach pojawiły się potworne ilości owoców. Żałowałem, że nie miałem ze sobą niczego, do czego mógłbym je zebrać, bo były ich takie ilości ze szkoda było je marnować. Niestety podczas kolejnego wyjazdu większość leżała już na ziemi stanowiąc pokarm dla różnorakich owadów takich jak pszczoły i osy.

Intensywnie owocowały nie tylko te drzewa dające granatowe śliwki, ale również te bardziej dzikie dające małe i żółte owoce (ałycze/mirabelki), które będzie można wykorzystać.

Pierwszego września przyjechali elektrycy z zakładu energetycznego podłączyć kable do linii napowietrznej, które schodzą do mojej skrzynki, gdzie jest już zaplombowany licznik – dzięki czemu mam na działce prąd.

Widać tu szkielet toalety kompostującej. Przygotowane są również stalowe kotwy służące do osadzenia jej w ziemi. Nie było to specjalnie trudne, wystarczyło zrobić kilka otworów i zamontować w nich śruby.

Szkielet osadzony w ziemi wygląda nieco krzywo, ale podobno jest prosto.

Okazało się również, że beczka przeznaczona do tego celu będzie odpowiednia, niemalże na styk. Kolejnym krokiem było, więc obicie jej płytami z odzysku, które kiedyś przywiozłem na działkę.

Kolejna wizyta na działce była już za tydzień, ponieważ zamówiłem sobie drewno i płyty OSB. Po co mi one? Zmieniła się koncepcja, jak już wspominałem. Stwierdziłem, że nie jestem w stanie zbudować domku ze słomy i obudować ich gliną w tym sezonie. A że celem nadrzędnym było zbudowanie i zamknięcie domku przed zimą, to uznałem, że prościej i szybciej, choć niestety drożej będzie kupić płyty OSB i zamontować je do ściany.

Na szczęście drewno przyjechało samo – nie musiałem więc go rozładowywać ani wozić.

Ten dzień był dość deszczowy, więc miałem okazję również przetestować jak działają rynny. Okazało się, że wszystko działa i mimo niewielkich opadów woda małym strumyczkiem lała się z rynien do beczki, które już po godzinie były pełne wody.

Mając już na działce prąd mogłem wreszcie skorzystać z narzędzi elektrycznych. Na całe szczęście, bo nie chciałbym ciąć płyt OSB ręcznie. Deski czy belki – tak, ale płyty OSB to nie jest coś, co chciałbym robić ręcznie.

Płyty oczywiście trzeba było przyciąć, ponieważ na ściance północnej odstępy między słupami były mniejsze niż długość płyty. Na końcu zostały one przymocowane do słupów.

Na ściance wschodniej trzeba było zamocować poziomą belkę, ponieważ przewidziane są tam dwa okna. Wykonaliśmy potrzebne przymiarki, czy aby na pewno okno będzie pasowało do wysokości wyznaczonej poziomą belką. Okazało się, że tak. Okna są dwuszybowe, jednak, jako że są podzielone, łatwiej było mierzyć pojedynczą szybą. Zamontowaliśmy również słupek oddzielający jedno skrzydło okien od drugiego.

Ścianka wschodnia została ukończona, po czym przystąpiliśmy do kolejnego etapu, którym było przybijanie płyt na ściance południowej. Zamontowaliśmy tu ościeże do drzwi, które również są z odzysku. Nie są one jednak symetrycznie, bo postanowiliśmy nie przycinać płyty, tylko ustawiliśmy je tam gdzie kończy się płyta.

Zamontowaliśmy również pionowe ościeżnice i kolejną trzecią już płytę, co nie było łatwe, bo nie bardzo miałem jak się wychylić, bo jedną ręką musiałem się trzymać.

Skonstruowaliśmy jednak przyrząd, który nam to ułatwił. Co prawda wystarczyło mieć drabinę jednak wtedy jej nie mieliśmy, a jak mówi prawo Murphy’ego: jeśli coś jest głupie i działa, to nie jest głupie.

Kolejnego dnia zajęliśmy się druga częścią południowej ścianki. Po tym zajęliśmy się toaletą. Płyta która miała później służyć jako siedzisko została umieszczona na wysokości sugerowanej przez użytkowników internetu.

Kolejnym zajęciem było malowanie krawędzi płyt OSB, które, jak wiadomo, są odporne na wilgoć jednak jedynie od tych płaskich stron. Użyłem do tego Caponu, ponieważ nie mam ochoty remontować domku za rok.

W garażu zamontowaliśmy dwie pionowe belki do których zamocowane będą zawiasy i powstaną dwie małe ścianki. W zasadzie będą mocowane, albo i nie, bo do dziś nie wiem jakie zawiasy kupimy, bo drzwi nie zostały jeszcze zamontowane.

Jedna ze ścian została wzmocniona szeroką deską by drzwi garażowe nie złamały ściany.

Pod koniec pobytu obkopałem ścianki dookoła domu by mogły zostać pomalowane i zabezpieczone przed wilgocią, ponieważ obawiam się że będzie mogła ona również wnikać od tej strony.

Kolejny weekend rozpoczęliśmy od montażu drzwi. Później tnąc jedną z płyt, krawędź cięcia wyznaczał nam padający na nią cień – co okazało się całkiem wygodne.

23. Września montowaliśmy dwie ostatnie płyty na ściance zachodniej. W przyszłości trzeba będzie je uszczelnić przed osami żeby nie robiły sobie gniazd.

Została również przygotowana rama pod okno, które planowo nie będzie się otwierało. Drzwi jak już wspomniałem były z odzysku dlatego tez poświęciłem trochę silikonu na uszczelnienie ich by woda nie wnikała do środka. Były one nieco nietypowe bo o szerokości 70 cm, dlatego nie bardzo mam ochotę je wymieniać, a wizualnie bardzo ładne – tylko troszkę krzywe.

Ścianka południowa jest prawie gotowa. Brakuje jedynie okna i płyt nad nim i płyt zasłaniających na końcu konstrukcji dachu. I to by było na tyle.

Wpis w kategorii serial, opublikowany przez Krzysztof Lis w dniu 24.09.2012.
Hasła tematyczne:

14 komentarzy do wpisu “Odcinek 20 – ściany domku według nowej koncepcji”

  1. Aneta napisał(a):

    mirabelki

  2. Krzysztof Lis napisał(a):

    @Aneta: możliwe, że i mirabelki (ałycze?). Nawet to by się zgadzało, bo wg jakiejś strony internetowej, bywają wykorzystywane jako podkładka pod inne odmiany śliw.

  3. Wirtualny napisał(a):

    Ten domek gospodarczy to budowany jest na podstawie zgłoszenia jako mały gospodarczy do 35 m2, obiekt tymczasowy, czy z pozwoleniem na budowę?

  4. Krzysztof Lis napisał(a):

    @Wirtualny: jako budynek gospodarczy o powierzchni zabudowy do 25 m², czyli na zgłoszenie.

  5. Wirtualny napisał(a):

    No tak do 25 m2. Bo do 35 mogą być tylko obiekty gospodarcze na działce siedliskowej, związane z produkcją rolną oraz altany i obiekty gospodarcze na terenie ogrodów działkowych pod miastem…

    Też chcę sobie trzasnąć taki gospodarczy, bo mam działkę rolną i chciałbym tam móc przygotowywać plony do wywozu na rynek. Problem w tym, czy dostanę zgodę, jeśli działka jest zupełnie puściutka, a zapisy ustawy są dla mnie niezbyt jasne – „Pozwolenia na budowę nie wymaga budowa: obiektów gospodarczych związanych z produkcją rolną i uzupełniających zabudowę zagrodową w ramach istniejącej działki siedliskowej”.
    Niby „i” to nie jest „oraz”, więc takie obiekty to tylko jako uzupełnienie istniejącej zagrody…

    A co do takiego zgłoszenia było dołączane? Pewnie szkic, jak to ma wyglądać, lokalizacja, jakieś przekroje?

    I jaka grubość tych płyt OSB została zastosowana? Bo calówki stoją na allegro po stówce za rozmiar 2,5 X 1,25 m. Czyli koło 30 zł za metr kwadratowy, ale czy one będę wystarczające?…

  6. Wirtualny napisał(a):

    * Ogrodów działkowych poza miastem

  7. Krzysztof Lis napisał(a):

    Ja dostałem zgodę, nie mając na działce nic.

    Dołączyć musiałem mapkę z lokalizacją budynku, rzuty elewacji, jakąśtam opisówkę.

    Kupiłem płyty 18 mm, płacąc kilka PLN więcej, niż na Allegro.

  8. Wirtualny napisał(a):

    Oby u mnie w takim razie zażądali mapki do celów lokalizacyjnych z ośrodka geodezji, a nie mapy do celów projektowych, wykonywanej przez geodetę, która jest kilkanaście razy droższa…

    Rozważam też sobie zrobić mały sklepik jako obiekt tymczasowy, nie związany trwale z gruntem. Początkowo myślałem, żeby cały był zbijany z desek króciaków. Ale zajęłoby to sporo czasu. Z użyciem takich płyt byłoby o wiele szybciej, a cenowo podobnie. Ale, żeby mi tak łatwo nie spłonął, to chyba trzebaby go całego obić blachą.
    Pytanie jeszcze jak taka budka będzie izolować ciepło i czym najtaniej tam będzie ogrzewać zimą: gazem, czy prądem.

  9. Wirtualny napisał(a):

    PS:
    Kilka odcinków temu padła obietnica, że następny odcinek będzie poświęcony problematyce tworzenia toalety kompostującej. W kolejnych było ‚po troszku’ o takich toaletach, ale syntetycznego podsumowania, z całym opisem jak się za co zabrać – od A do Z, nadal jednak brakuje 🙂

  10. gordon napisał(a):

    Miałeś śliwki, miałeś beczki, trzeba było śliwowicę zrobić!

  11. Krzysztof Lis napisał(a):

    @gordon: niedużo tych śliwek było… 😉

  12. pokrycia dachowe napisał(a):

    Przez przypadek trafiłem na ta stronę, nie będę komentował sposobu montażu papy na dachu bo jestem w tej dziedzinie specjalista i nie chcę Pana zrazić 🙂 Podziwiam jednak zapał z jakim ‚mieszczuch’ buduje z większości materiałów używanych domek gospodarczy, być może jest to forma, która niebawem stanie się bardziej popularna. Powodzenia w dalszych działaniach, S.

  13. Krzysztof Lis napisał(a):

    @pokrycia: a w sumie to szkoda, bo może coś mógłbym jeszcze na tym etapie poprawić?

  14. pokrycia dachowe napisał(a):

    Po ułożeniu papy termozgrzewalnej ciężko jest coś poprawić, zwłaszcza jak się to robi jednowarstwowo i bezpośrednio na deski (nie stosuje się takiej metody) Papa na deski powinna iść w dwóch warstwach z czego pierwsza musi być mocowana mechanicznie a druga zgrzewana na nią, szczęście, że Wam się to nie zapaliło 😛
    Dlaczego papę na deski dajemy na dwóch warstwach a no dlatego, że deski pracują.
    Deski, które Pan zakupił z pewnością były mokre więc zaczną się kurczyć a wówczas zacznie się problem bo albo papa popęka wzdłuż albo się pofaluje. Kolejna sprawa to jaka papa została użyta bo z tego co zdążyłem się przyjrzeć jest to zwykły bit (papa niemodyfikowana SBS) a na deskowanie powinna przyjść jak już specjalna papa a tym bardziej modyfikowana SBS i to z gramatura 250.
    Nie chcę sie wymądrzać, i zrazić Pana jednak jak to ma być na dłuższy okres warto wcześniej zapoznać się z odpowiednia technologią montażu bo skoda kasy na materiał i Pańskiej pracy.

    Pozdrawiam, i życzę dalszych sukcesów. S.

Pozostaw komentarz